Nasza kontr-opowieść. Czy ją mamy?

Nasza kontr-opowieść. Czy ją mamy?

W dzisiejszym świecie postprawdy faktom szybko odbierane jest znaczenie. Przeżywają głównie medialne historie. Związek z prawdą nie jest konieczny dla ich przetrwania. Niechlubnym przykładem jest opowieść o dziadku z Wehrmachtu. Aby temu przeciwdziałać, głównym orężem ma być edukacja u podstaw.


Problem w tym, że “uczeń” nie widzi w nas nauczyciela. Jeśli już to jedynie takiego, któremu można “założyć kosz na głowę”. My sami też jeszcze wiele musimy się nauczyć. Opanowanie materiału wymaga systematyczności i skupienia, a w dzisiejszych czasach… przepraszam … dostałem SMSa i straciłem wątek. Generalnie nie mam zamiaru zniechęcać doktorów Judymów i Siłaczek, ale dobrze mieć plan B.

PiS zdobył rząd dusz taką opowieścią:

Przy okrągłym stole nikczemne elity w zamian za władzę zaprzedały się Sowietom. W spisku nie chciał brać udziału rycerz Kaczyński, dlatego został podstępnie zamordowany. Teraz pojawia się jego brat, który wzmocniony swoim wewnętrznym cierpieniem, jak mesjasz, wymierzy sprawiedliwość i poprowadzi prawdziwy naród wybrany do zbawienia.

Efekt finalny jednak konstruuje się dopiero w nieświadomości, która ma zupełnie inną logikę niż ta do której przywykliśmy. Przykładowo obaj bracia mogą zlać się w jedną osobę i przez podobieństwo jawić się jak Chrystus, który zarówno umarł jak i żyje. Z tej perspektywy, skandowanie “Jarosław Polskę zbaw” przestaje już brzmieć tak absurdalnie. To jest właśnie ta równoległa rzeczywistość, która jest tworzona w umysłach ludu smoleńskiego. Nie jest tak, że te osoby nie są niezdolne do logicznego myślenia lub są psychicznie chore. Jest to zupełnie naturalne zjawisko, które dzieje się obok logiki i obok świadomości. A to właśnie nieświadomość decyduje o naszych postawach, preferencjach, tym co kupujemy i na kogo głosujemy. Spece od reklamy najlepiej wiedzą, że logiczne wyjaśnienia są jedynie racjonalizacją naszych nieświadomych wyborów. Wojna toczy się nie o fakty, lecz właśnie o tę nieświadomą przestrzeń.

JAKA JEST NASZA OPOWIEŚĆ?

Był sobie zakompleksiony i mściwym Kaczor. Nikt go nie lubił. Miał on jednak jeden talent — potrafił zaszczepiać nienawiść, dzięki której przejmował kontrolę nad umysłami. Tą metodą zbudował armię swoich klonów, która podbiła Polskę.

Opowiadanie to jest trochę miałkie i brakuje mu czegoś. Dobra opowieść musi angażować osobiście słuchacza, nakreślać problem, oferować mu rozwiązanie, ale przede wszystkim wskazywać jak on sam konkretnie może się zaangażować. Przykładowo PiS podszeptuje: “Tęp elity, które ci wskażemy. Nie daj się zwieść ich kłamliwym argumentom. Bądź bezwzględny. Nie miej wyrzutów sumienia, bo to nie są prawdziwi Polacy, tylko zdrajcy” . Każdy kogo ujęła ich historia wie jaką postawę ma przyjąć i co robić.

POMAGAJMY ZAMIAST WYKORZYSTYWAĆ

Posługiwanie się opowieścią nie musi oznaczać manipulacji w stylu PiS. Inspiracją może być American Dream opowiedziany za pomocą mitu od pucybuta do milionera. Pomógł on prostym ludziom, dla których niedostępne były akademickie teorie, zrozumieć mechanizmy kapitalizmu i się w nich odnaleźć. Ci którzy odnosili sukces, stawali się współczesnymi herosami — żywymi dowodami na prawdziwość mitu. Oczywiście można zastanawiać się czy nie zostali też jakoś nadużyci. Ich los nie byłby raczej lepszy, gdyby zamiast budować własne biznesy, spotykali się w Klubie Gazety Polskiej na Jackowie i inwestowali swoją energię w tropienie urojonych zdrajców. Kontrakt “jeśli będziesz ciężko pracował, to twój los się polepszy” generalnie się sprawdzał. Nie możemy tego raczej powiedzieć o kontrakcie: “jeśli będziesz tępił wskazane elity, to życie wszystkich Polaków będzie dostatnie”.

Do tej pory nie usłyszałem dobrej propozycji z naszej strony.

Czy możemy zaoferować lepszą opowieść?

Ktoś spróbuje? Powinna ona ujmować:

  • opis aktualnej rzeczywistości,
  • bohaterów,
  • kluczowy problem,
  • przyczynę jego powstania,
  • sposób jego rozwiązania,
  • wskazówki dla słuchacza jak może wspomóc.

Czy potrafimy jeszcze być kreatywni w tych trudnych czasach?

Tekst opublikowany w Studiu Opinii 2016-12-06

Skomentuj