Prawa mniejszości. Ćwiczenia z Demokracji

Prawa mniejszości. Ćwiczenia z Demokracji

11 przyjaciół utworzyło drużynę piłkarską. 6 wolało grać rano a 5 wieczorem. Gdy umawiali się na mecze z innymi drużynami, powstawały spory.

Ranne ptaszki postanowiły wybrać kapitana, który będzie ustalał terminy w imieniu drużyny. Szybko zorganizowały wybory i oddały 6 głosów na swojego kandydata. Nocne sowy oburzyły i nie wzięły udziału w głosowaniu. Skowronki domagały się uznania wybranego w ten sposób kandydata.

Czy skutecznie wybrano kapitana? Jak uzasadnisz swoje stanowisko osobom o przeciwnych poglądach?

Niedawno zdarzyło mi się uczestniczyć w takim właśnie sporze, choć dotyczył on zupełnie innych spraw i był bardziej złożony. Miałem wiele uwag. Moi dyskutanci byli w większości bardzo sympatycznymi i inteligentnymi osobami, z którymi jestem zaprzyjaźniony.Podobne sytuacje widywałem już wcześniej w środowiskach opozycyjnych. Zwykle próbowano ustalić jakieś zasady rozstrzygania sporu na bieżąco. Rzadko się to udawało, bo każdy próbował tak ustawić reguły, aby załatwić swoją sprawę.

Zrozumiałem, że w samym środowisku demokratycznym brakuje nam narzędzi i gotowych przemyśleń, aby sięgać po nie w takich sytuacjach. Wielu osobom wydaje się, że wystarczy założyć przypinkę z logo organizacji walczącej o demokrację, aby stać się demokratą. Otóż nie! Aby stać się demokratą trzeba zrozumieć społeczne mechanizmy podejmowania wspólnych decyzji, a to wymaga setek godzin refleksji.

Tym artykułem chcę rozpocząć cykl Ćwiczeń z Demokracji, w którym będziemy się posługiwać bezpiecznymi problemami, bez wywoływania osobistego zaangażowania oraz emocji. Jak przećwiczymy się na tego typu abstrakcyjnych problemach, to te rzeczywiste  będą łatwiejsze do rozwiązania.

Przeczytaj ponownie opis problemu drużyny piłkarskiej. Zatrzymaj się na chwilę i zastanów nad odpowiedzią. Czy skutecznie wybrano kapitana? Pod artykułem napisz komentarzze swoim uzasadnieniem. Następnie przeczytaj zainscenizowaną poniżej dyskusję. Nie spiesz się.Po każdej wypowiedzi zastanów się,  jak odpowiedziałbyś danej osobie.

Na końcu ponownie przeczytaj umieszczony przez ciebie komentarz. Napisz kolejny uwzględniając nowe przemyślenia. Zachęcam do krytycyzmu.

***

Skowronek: Odbyło się głosowanie, większość wybrała, więc jest demokratycznie. Mniejszość musi się dostosować.

Sowa: Czy to rzeczywiście jest dobry pomysł? Czy nie powinno Skowronkom zależeć, aby Sowy czuły, że też są ważne?

Skowronek: Trudno. Muszą się podporządkować, bo przegrały głosowanie. Problem jest w nieumiejętności podporządkowania się woli większości.

Sowa:   nie zgadzały się, że będą rozstrzygały spory przez głosowanie i nie są zobowiązane do przestrzegania jego wyniku.

Skowronek: To absurdalne, bo w takim razie grupa nie będzie w stanie podjąć żadnej decyzji.

Sowa: Jedynym sposobem jest zgoda. Wszyscy muszą powiedzieć tak.

Skowronek: Gdyby Sowy miały honor, to by się podporządkowały.

Sowa: Honor polega na wywiązywaniu się z podjętych przez siebie zobowiązań. Sowy do niczego się nie zobowiązały. Odwoływanie się do honoru, to manipulacja i granie na emocjach, aby spowodować zawstydzenie i wymusić preferowane przez siebie rozwiązanie.

Skowronek: To nigdy nie rozwiążą swojego problemu, bo przecież zawsze jest ktoś, kto ma inne zdanie.

Sowa: Drużynie nie udało się  dogadać, bo najpierw Skowronki ustaliły, kto ma wygrać, a potem jak to jedynie legitymizować. Sowy nie miały nic do gadania.

Skowronek: Odbyło się głosowanie. Większość wybrała, więc jest demokratycznie.

Sowa: Głosowanie nie jest istotą demokracji, ale jedynie jednym z jej narzędzi. To, o czym mówisz, to tyrania większości. Nie jest to demokracja, ponieważ mniejszość nie ma żadnego wpływu na decyzje. Nie zagwarantowano praw mniejszości. Właściwie ją wykluczono i nie mają nic do gadania.

Skowronek: To co jest celem demokracji?

Sowa: Aby preferencje każdego były uwzględnione, aby nikt nie miał uczucia, że jego dobro zostało wykluczone. Innymi słowy, aby każdy miał poczucie, że jest ważny.

Skowronek: To są abstrakcje, a rzeczywiste problemy trzeba rozwiązywać. Lepiej ułomnie niż wcale.

Sowa: Jak Sowy się zbuntują, to problem też nie będzie rozwiązany.

Skowronek: To jak to powinno wyglądać według ciebie?

Sowa: Niech najpierw wszyscy zgodzą się na wspólną metodę rozwiązania problemów. Jeśli będzie ona sprawiedliwa, dobra dla każdego, taka zgoda zostanie z pewnością uzyskana. Wtedy też każdy będzie musiał uznać rezultat, bo zgodził się na tą metodę. Jeśli wszyscy zdecydują się na głosowania, to potem ci, którzy przegrają muszą być konsekwentni.

Skowronek: No to nie można od razu przejść do głosowania? Po co te ceregiele?

Sowa: Głosowanie jest ostatecznością. Najlepsze są kreatywne rozwiązania, które odpowiadają  wszystkim i wszyscy się na nie zgadzają.

Skowronek: Nigdy tak nie jest.

Sowa: To nieprawda. Często nie szuka się takich rozwiązań, tylko próbuje się przeforsować rozwiązanie dobre tylko dla siebie. Tak było w przypadku tych piłkarzy. Mogli przecież umawiać się na mecze w południe lub naprzemiennie rano i wieczorem, albo podzielić się na dwie drużyny, dokooptować innych zawodników i grać oddzielnie.

Skowronek: Eee. Najczęściej takie idealne rozwiązanie nie istnieje. Szkoda energii.

Sowa: Nie jest to stracona energia. Nawet jeśli nie ma szansy na dobre rozwiązanie dla wszystkich, to łatwiej będzie się pozostałym pogodzić, wiedząc, że wyczerpano wszystkie możliwości, a dyskutanci zadali sobie trud, aby zminimalizować ich dyskomfort. Najczęściej jednak jest to kwestia kreatywności. W przypadku piłkarzy mogą się na przykład umówić na grę rano, ale za to Skowronki sponsorują napoje. Ilość możliwości jest tu nieskończona.

Skowronek: Zawsze się znajdzie ktoś, komu nic nie będzie pasowało i na nic nie będzie się zgadzał. Przez taką jedną zakałę będzie cierpieć cała grupa.

Sowa: A co, gdyby dwa wilki przegłosowały, że zjedzą owcę? Czy owca dla dobra grupy powinna się poświęcić?

Skowronek: No nie, ale to ekstremalna sytuacja. Weto daje możliwość jednej osobie terroryzowanie całej grupy tak długo, aż wszyscy się zgodzą na jej żądania.

Sowa: Faktycznie istnieje takie niebezpieczeństwo. Będzie wtedy pat.

Skowronek: To może jednak grupa powinna odstąpić od zasady jednomyślności? Trzeba wybrać: albo dobro grupy, albo jednej osoby. Czasem grupa musi coś po prostu narzucić.

Sowa: Byłoby to racjonalne, ale wcześniej trzeba wyczerpać wszelkie możliwości znalezienia kompromisu i strata jednostki nie może przewyższać zysku grupy, tak jak w przypadku tych wilków i owcy.

Skowronek: To wszystko jest niesamowicie niepraktyczne.

Sowa: Nikt nigdy nie mówił, że demokracja jest najprostszym systemem. Dyktatura jest praktyczniejsza, tylko ludzie są nieszczęśliwi, bo ich potrzeby nie są uwzględniane, a przynajmniej mają niższy priorytet niż cele dyktatora.

Skowronek: A można to jakoś uprościć?

Sowa: Ogólna zgoda musi jedynie dotyczyć jakiś fundamentalnych kwestii —  np. metody rozstrzygania sporów, statutu, konstytucji, podstawowych wartości itd. Jak się te kwestie ustali, to codzienne działania powinny iść sprawnie, bo będą istniały zasady, których należy się trzymać.

Tekst ukazał się w Studiu Opinii 2017-05-13.

Skomentuj